Tresura w związku BDSM

Więcej informacji o tym jak tworzyć relację w klimacie można znaleźć w praktycznym poradniku dostępnym w formie artykułów oraz dokumentu PDF.

Co to jest BDSM. Definicja "klimatu"

Klimat BDSM dla początkujących czyli krótkie wprowadzenie o co w tym chodzi, ogólne omówienie fundamentalnych zasad oraz oględny opis różnych praktyk. 

 

BDSM...

"Odnosi się do szerokiego spektrum działań i form relacji międzyludzkich, które w wielu przypadkach nie są powszechną praktyką w relacjach seksualnych. Oprócz zachowań z zakresu dominacji, składania, dyscypliny, kar, niewoli, fetyszyzmu znajdują się także te dotyczące pełnego spektrum osobowości i interakcji seksualnej. Mimo że niektóre działania mają formę przymusu, BDSM nie jest formą molestowania seksualnego, bowiem odbywają się za zgodą zaangażowanych partnerów.

 

Działania i relacje w kontekście BDSM charakteryzuje fakt, że uczestnicy zazwyczaj dzielą się na osoby dominujące i uległe. Poszczególne osoby mogą stale zajmować określoną pozycję lub zmieniać ją w zależności od sytuacji tzw. switches.

 

BDSM jest praktykowany jako odgrywanie konkretnych scen, w których występują odpowiednie rytuały. Należą do nich m.in. odpowiednie sygnały czy kody, a także odgrywanie konkretnej roli. W niektórych wypadkach dochodzi do uwzględnienia BDSM w codziennych aspektach życia." 

 

http://pl.wikipedia.org/wiki/BDSM

 

Jak rozwinąć akronim BDSM? Jest to skrótowiec pochodzący od słów „związanie” i „dyscyplina” (ang. bondage & discipline, B&D), „dominacja” i „uległość” (ang. domination & submission, D&s, D/s), sadyzm i masochizm (ang. sadism & masochism, S&M). Jak widać, żadna z liter akronimu nie odnosi się do przemocy, o którą niesłusznie BDSM bywa podejrzewany. Istotą wymienionych praktyk jest konsensualność, czyli zgoda uczestników świadomych tego, na co się piszą, i odpowiedzialnie podchodzących do wszystkich aktywności w trosce o bezpieczeństwo. Tymczasem, zgodnie z definicją słownikową, z przemocą mamy do czynienia gdy następuje „wywieranie wpływu na proces myślowy, zachowanie lub stan fizyczny osoby pomimo braku przyzwolenia tej osoby na taki wpływ”. Należy zatem wyraźnie rozróżnić praktykę BDSM od działań przemocowych. BDSM wymaga pewnych kompetencji, które są szczególnie ważne podczas ryzykownych praktyk. Wprawdzie obowiązującą, uniwersalną zasadą jest zasada bezpiecznego słowa bądź gestu, który daje do zrozumienia stronie aktywnej, by zmniejszyła intensywność, wstrzymała dawkowanie dalszych bodźców lub zakończyła akcję, ale przydatna a niekiedy wręcz konieczna bywa wiedza z zakresu anatomii, medycyny, psychologii oraz oczywiście dobra znajomość poprawnego stosowania różnorakich technik. 

 

BDSM stoi ponad podziałami. Jest praktykowane przez ludzi różnej narodowości, orientacji seksualnej, klasy społecznej, o różnym wieku, płci, o rozmaitych preferencjach (bynajmniej nie tylko sadystów i masochistów). Każdy, kto ma na to ochotę, korzysta z dowolnych technik, które można przypisać tej konwencji erotycznej. Nie jest to żadna religia, filozofia czy ideologia, choć ze względu na swą alternatywność i niszowość względem tradycyjnego seksu, mimochodem uformowała się barwna, niejednorodna społeczność ludzi zainteresowanych tą tematyką, chcących dzielić się doświadczeniem, pasją, entuzjazmem. Środowisko to prowadzi bujną aktywność w Internecie, organizuje zloty, imprezy, spotkania, a także prowadzi działalność artystyczną i edukacyjną. 

 

Co praktykujących BDSM w tym wszystkim kręci? Ilu ludzi, tyle odpowiedzi, ale można wskazać kilka generalnych uwarunkowań. Niektórzy po prostu potrzebują mocnych wrażeń albo pragną zaspokojenia swoich masochistycznych lub sadystycznych skłonności w bezpiecznym kontekście… część z nich jest również maksymalistami w miłości, chcącymi zaznać krańcowego zaangażowania, postrzegając relację opartą na dominacji i uległości jako idealne rozwiązanie. Spore grono łaknie pikantnej perwersyjności by wydatnie wzbogacić swoje życie seksualne… Nie brakuje również osób dla których BDSM to wręcz styl życia, umiejscawiających klimat w lub blisko centrum swoich zainteresowań erotycznych i nie tylko. Bywają grupy bardziej ideologizujące tę konwencję lub uwzględniające ją w szerokim kontekście, a są osoby, dla których jest to jedynie urozmaicenie zabaw w sypialni. Jedni praktykują BDSM na stosunkowo płytkim poziomie, traktując poniekąd jak rubaszną rozrywkę erotyczną, inni angażują się bez reszty i przeżywają wszystko bardzo głęboko, eksploatując krańcowo szerokie spektrum technik. Żadna z tych form praktykowania BDSM nie jest lepsza ani gorsza, w ogóle się ich nie wartościuje – wszyscy zainteresowani tworzą swój własny „klimat” (w Polsce tak zwykło się w bardziej subtelny sposób mówić o tej konwencji erotycznej, zaś o osobach, które jej nie praktykują mówi się „waniliowi”). 

 

Charakterystyka BDSM nie może się obejść moim zdaniem, choć to akurat nie jest powszechne rozumienie tematu, bez zwrócenia uwagi na paradoksalność, czy też dialektyczność. Przejawia się to w różny sposób. Z jednej strony w BDSM jest wiele symboliki, wymownych gestów, ukrytych znaczeń, subtelności, co umożliwia rozsmakowanie się na przykład kiedy strona uległa zostaje zaobrożowana, klęczy ze spuszczoną głową albo zostaje związana przy pomocy wyrafinowanych technik Shibari. Z drugiej strony stanowczo nie brakuje wydatnych dosłowności – osoba podporządkowana jako pies lub suka może być prowadzana na smyczy, rzeczywiście zostać w określony sposób pozbawiona kontroli nad swoimi zachowaniem, zaś wymierzane kary nie są z reguły pozorne, lecz faktycznie mogą wiązać się z intensywnym bólem. Z jednej strony jest zatem urok niedomówienia, dobrowolnej a mimo to egzekwowanej uległości, czar symbolicznych gestów, a z drugiej pojawia się bezceremonialność – dosadny seks, wulgarny język, praktyki kojarzone z poniżeniem, krańcowe doświadczenia erotyczne lub wydatny ból. Dla niektórych osób nie mających praktycznej styczności z BDSM paradoksem może się wydawać już sama idea, że na przykład osoba chłostana, nakłuwana igłami, nosząca obrożę jest w stanie kochać swojego Pana bądź Panią nie widząc w tym żadnego utrudnienia, a wręcz dodatkowy impuls. Zestawianie przeciwieństw, paradoksalność przejawia się na wiele różnych sposobów, ale dalsze refleksje na ten temat pozostawiam każdemu zainteresowanemu.

 

W porządku, pora przyjrzeć się podstawowym aspektom BDSM pod kątem tego, na czym polegają i co ludzi w nich fascynuje, podnieca. 

 

Bondage czyli krępowanie przy pomocy na przykład lin, pasów, łańcuchów, kajdanek może mieć związek z dominacją, ale nie musi. Czasem jest to jedynie forma erotycznej zabawy z elementami kontroli. Bondage może mieć jednak charakter kary polegającej na ograniczeniu swobody ruchów, spowodowaniu niewygody z racji trudnej, męczącej pozycji. Częstokroć jest formą uległości wyrażającą się w zaufaniu i powierzeniu siebie partnerowi. Bycie związanym czy skutym kojarzy się oczywiście z niewolnictwem, byciem czyimś podwładnym i wiele osób w ten sposób rozpatruje ten aspekt BDSM. Masochiści mogą czerpać przyjemność z niewygody towarzyszącej niektórym formom skrępowania; w tym samym czasie sadyści czerpią satysfakcję z takiego traktowania partnera. Część skrępowanych osób pomija w ogóle wątek uległości i po prostu czerpie perwersyjną przyjemność z faktu, że mogą być w jakiejś mierze pasywne, skupiając się tylko na odbieraniu bodźców, zaś ich dozowanie zostawiając partnerowi, któremu oddają się analogicznie jak osoba poddająca się masażowi. Jak widać nic nie jest przesądzone, każdy ma możliwość zdefiniowania własnego podejścia do tematu i czerpania z poszczególnych aspektów BDSM indywidualnej przyjemności. 

 

Kolejny wymiar konwencji dotyczy dominacji (i, siłą rzeczy, uległości), albo generalnie – władzy bądź kontrolowania. Sytuacja, w której jeden z partnerów przejmuje władzę nad drugim u wielu osób wyzwala dreszcz emocji oraz podniecenie. Dominacja – to brzmi groźnie, a skoro tak, ekscytacja jest uzasadniona! Niektórym kobietom wyjątkowo łatwo odpłynąć, zdać się całkowicie na partnera analogicznie jak w tańcu. Natomiast części mężczyzn sprawia przyjemność możliwość odpoczęcia od ciężaru typowo męskich obowiązków, pracy w której trzeba rywalizować i stale kontrolować siebie i podwładnych – oddanie władzy, podporządkowanie się ponętnej dominującej ma dla niektórych wyjątkowy urok. Część praktykujących BDSM ogranicza aspekt dominacji do frywolnej zabawy, odgrywania sceny chociażby niegrzecznej uczennicy i karcącego belfra, inni podchodzą do tematu bardziej serio, rozciągając aspekt władzy na liczne sfery związku lub wręcz całą relację (włącznie z kontekstem nieerotycznym). Podobnie jak w przypadku bondage, źródłem przyjemności dla niektórych może być rezygnacja z kontroli, zdanie się na partnera, który decyduje o tym, co należy robić i jakie bodźce przypadną podporządkowanemu w udziale. Cześć osób po prostu uwielbia poczuć siłę fizyczną oraz siłę charakteru partnera w bardziej dosłowny sposób – wyrażone we władczości w seksualnym kontekście bywają mocno podniecające i przyjemne. Tymczasem dominant czerpie satysfakcję z prowadzenia, uczenia, dyrygowania, tresury, dyscyplinowania, karcenia, narzucania swojej woli, igrania z uległym lub po prostu wskazywania mu jego miejsca na parterze (ku uciesze obojga, choć dla przypadkowego obserwatora mogłoby to nie być niekiedy takie oczywiste). 

 

Następnym wymiarem BDSM są intensywne doznania cielesne i psychiczne. Ludzie różnią się między sobą pod względem optymalnego progu intensywności bodźców fizycznych niezbędnych do osiągnięcia satysfakcji. Dla jednych wystarczający będzie lekki nacisk – inni w ogóle tego nie potraktują jako źródło jakiejkolwiek przyjemności lub wręcz poczują dyskomfort bądź irytację. Odrębną kwestią jest to, że intensywne wrażenia fizyczne mogą wzbudzić w organizmie reakcje, dzięki którym człowiek doświadcza intensywnego poczucia szczęścia, ekscytacji, głębokiego relaksu. W głównej mierze jest to związane z działaniem endorfin. Sposoby uzyskiwania tego rodzaju stanów są różne: od frywolnych klapsów, poprzez bardziej perwersyjne bicie pejczem, staroszkolne bicie pasem, batożenie, zaciskanie tu i ówdzie klamerek, polewanie woskiem, elektrostymulację przy pomocy specjalnych akcesoriów, a na dekorowaniu (czyt. przebijaniu) skóry igłami czy piercingu kończąc. Tego typu doznania wzmacnia się niekiedy poprzez zastosowanie deprywacji sensorycznej – na przykład szczelne zasłonięcie oczu i uszu partnera, by dzięki temu bardziej wyraziście docierały do niego bodźce dawkowane na skórę. Nie mniej znaczące są bodźce z nadrzędną intencją intensywnego wpłynięcia na stan umysłu. Wypowiedziane w odpowiedni sposób, we właściwym kontekście słowa mają niezwykłą moc. Oddziaływanie na stronę uległą poprzez wydawanie jej poleceń, mówienie do niej w trakcie jakiejś techniki lub wymowne milczenie może poskutkować znakomitymi efektami – podniecić, zmobilizować do większego wysiłku, ukarać. Głos może być narzędziem tortur lub gadżetem erotycznym – zależy od tego kto i jak go używa… Do kategorii intensywnych doświadczeń można też zaliczyć na przykład przymus, poniżanie, depersonalizację. Przymus oczywiście wciąż nie jest przemocowy – dotyczy raczej intensywnego parcia na granice danej osoby, próby zmobilizowania jej do przełamania swoich barier; jest oddziaływaniem mającym na celu bezpieczne wykroczenie poza dotychczasowy standard. Niekiedy celem jest poniżenie, wprawienie w charakterystyczny stan bycia głęboko zniewolonym (tzw. subspace) czyli spowodowanie w kontrolowany sposób swoistej dysocjacji. Może to w ogóle umożliwić lub przynajmniej ułatwić depersonalizację, czyli sytuację, w której człowiek nie jest traktowany jak osoba lecz staje się na przykład podnóżkiem, pełni funkcje lampy trzymając w rękach świece, zostaje podwieszony w celach czysto dekoracyjnych. Doświadczenie subspace wiąże się ze zwiększoną tolerancją na ból i niezwykłymi odczuciami jak w stanie transowym. W takiej sytuacji granice są bardziej elastyczne, więc dana osoba jest w stanie podołać większym wyzwaniom, które wcześniej ją przerastały, zrobić więcej dla własnej przyjemności, dla swojego dominującego i relacji w ogóle.  

 

Odrębną dziedziną jest fetyszyzacja ubioru i gadżetów, ściśle związana ze szczególnym upodobaniem różnych technik, części ciała i aktywności. W bodaj najlżejszej wersji może dotyczyć erotycznej bielizny; warianty bardziej zaawansowane odnoszą się do bardziej specyficznego dla BDSM ubioru obfitującego w elementy skórzane, latexowe, różnorakie maski i przebrania, gorsety, a także w znacznej mierze funkcjonalne – uprzęże i tym podobne. Wszystko zależy od upodobań i fantazji. W książce „Inna Rozkosz – świat dominacji i uległości seksualnej” autorzy szeroko omawiają ten wątek tytułując go trafnym jak mniemam określeniem „Ubieranie się dla przyjemności”. Magię BDSM wspierają różnorodne rekwizyty: gadżety stricte erotyczne, ale i po prostu kojarzące się z dominacją bądź uległością (palcat, obroża, kajdanki), sprzęt (meble BDSM, dyby, klatki, łoża podwieszane na łańcuchach). 

 

To tyle tytułem krótkiego wprowadzenia do BDSM. 



Więcej informacji o tym jak tworzyć relację w klimacie można znaleźć w praktycznym poradniku dostępnym w formie artykułów.